Nasiona ekologiczne – czy tylko?

Nasiona ekologiczne – spodziewam się, że wszystkie produkty ekologiczne, które kupuję powstały właśnie z nich, albo z materiału pozyskanego w gospodarstwie (ekologicznym. Nadzieje te opieram na publikacjach o rolnictwie ekologicznym gdzie znaleźć też można informacje, że dopuszczalne jest także stosowanie nasion w okresie konwersji o ile brakuje czystego materiału siewnego.

Odpowiedź znaleźć można w witrynie siew.pl: Nasiona ekologiczne to nasiona pochodzące z roślin uprawianych zgodnie z rygorystycznymi zasadami rolnictwa ekologicznego. Oznacza to, że w trakcie uprawy roślin matecznych nie stosowano syntetycznych pestycydów, herbicydów ani sztucznych nawozów (1). Nie ma   nich zatem pozostałości tychże specyfików. Dodatkowo mam pewność, że żadnym podobnym świństwem nie są otoczkowane.

Czemu mi na nasionach i sadzonkach ekologicznych tak zależy?

Po zapoznaniu się z zaletami i wadami nasion konwencjonalnych, zauważyłam dość istotne zjawisko. Zalety ich są skierowane do rolników:

  • wysoka plenność,
  • odporność na choroby i szkodniki,
  • niższy koszt zakupu,
  • łatwość uprawy (2).

Dla odróżnienia, wady nasion konwencjonalnych celują w konsumenta produktów i środowisko:

  • stosowanie chemii w uprawie,
  • degradacja gleby,
  • spadek bioróżnorodności,
  • potencjalne zagrożenia dla zdrowia.

Zatem na zasadzie „każde grabie grabią do siebie”, wybieram to co lepsze dla mnie i dla świata.

Ostatnia wskazana w przywoływanym artykule cecha: brak możliwości pozyskania własnych nasion to nie bezpłodność roślin, a brak gwarancji na powtórzenie przez kolejne pokolenie cech roślinnych rodziców. Dlatego też powstał przepis: Nie wolno używać nasion z własnego rozmnożenia w przypadku odmian mieszańcowych lub syntetycznych (3). Oczywiście możemy twierdzić, że to zwycięstwo żądzy zysku kompanii sprzedających licencję na nasiona. Jednak z drugiej strony – ten kto chce plenności mieszańca musi liczyć się z konsekwencjami takimi jak konieczność zakupu nasion w kolejnym roku.

Własny materiał siewny czy zawsze ekologiczny?

Własny materiał siewny z ulubionych odmian warto pozyskiwać. Rolnik/ogrodnik może mieć wtedy (względną, jak wszystko) pewność, że cechy odmiany będą się utrzymywać. Może też swoim materiałem obsiewać swoje ekologiczne gospodarstwo. Takie zbierane od lat w tym samym gospodarstwie nasiona są nazywane tradycyjnymi. Do zestawu ich cech dołącza niestety również sposób uprawy. O ile w gospodarstwie stosuje się sztuczne, syntetyczne nawozy, pestycydy, herbicydy itp. to niczym się nie różnią od typowych, konwencjonalnych roślin, traktowanych od nasionka agresywnymi polepszaczami. Tradycyjne nie znaczy więc ekologiczne.

Własny materiał siewny w dużych gospodarstwach

Przy gospodarstwach wielohektarowych, aby posługiwać się własnym materiałem siewnym, trzeba wystąpić o tzw. odstępstwo rolne. Istnieją oczywiście rośliny dla których o odstępstwo rolnik wystąpić nie może (soja i łubin wąskolistny), pozostałe będzie mógł uprawiać z tradycyjnie pozyskanego materiału.

Własne nasiona w przydomowym ogródku

Na szczęście w przydomowym ogródku można sobie pozwolić zarówno na wysiew nasion certyfikowanych – nie wydrenuje nam to kieszeni-, jak i możemy użyć nasion przechowywanych z roku na rok (przy czym na początku pobieramy nasiona z rośliny uprawianej ekologicznie). Różnica między sadzonkami będzie widoczna gołym okiem. A czy na początku rodu nie znajdziemy sadzonki hybrydowej? Co zobaczymy w trakcie wzrostu rośliny? Co poczujemy w konsystencji i smaku? To się dopiero okaże.

przepikowane siewki pomidorów
przepikowane siewki, po lewej z nieznanych nasion, po prawej z nasion zebranych w ubiegłym roku (pochodzenie rośliny matecznej nieznane)


1, 2 https://siew.pl/nasiona-ekologiczne-vs-tradycyjne-kompleksowy-przewodnik

3 https://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/wysiewasz-nasiona-z-wlasnego-zbioru-pamietaj-o-przepisach-i-oplatach,140099.html

Author: Agnieszka
Zdeklarowany eco freak (eco freaczka?), co przekłada się na wszelkiego autoramentu pomysły less waste w kuchni. Najchętniej wegetarianka. Zwolenniczka przygotowania obiadu w pół godziny, prostych składów, sezonowych surowców i domowego przetwórstwa. Cukierniczo rustykalizująca ;). Stale zainteresowana poszukiwaniem nowych ostrych i kwaśnych potraw oraz przypraw.