Kwitnący czarny bez nastraja mnie zwykle do pieczenia placuszków. Wyrzekam wtedy często na mszyce i mrówki, które robią sobie stołówkę na krzewie. W tym roku zdążyłam przed nimi. Kwiatostany bzu z rozwiniętymi kwiatami zbieram w suche dni. Układam na ściereczce na parapecie zewnętrznym, by dać szansę wszystkim ich wielbicielom na ucieczkę. Usuwam jak najwięcej łodyżek.

przygotowanie

  • Roztapiam masło, dodaję do niego skórkę cytrynową oraz kwiatki bzu, garnuszek odstawiam do ostygnięcia.
  • Rozgrzewam piekarnik do 180 stopni (góra/dół)
  • Przygotowują małą foremkę silikonową. Można także pokusić się o użycie dużych foremek do muffinek.
  • Cukier miksuję z jajkami na puch.
  • Wlewam do misy przestudzony tłuszcz i mieszam.
  • Dodaję przesianą mąkę z solą i spulchniaczem. Ostatnie mieszanie bardzo delikatne, ruchem wygarniającym od spodu, tak, by stracić jak najmniej napowietrzenia powstałego w trakcie miksowania.
  • Przelewam ciasto do foremki.
  • Piekę 20 minut, na koniec 5 minut w dopiekam w ustawieniu z termoobiegiem.
  • Ciasto po wyjęciu z piekarnika odpoczywa 10 minut w formie. Później je wyjmuję i studzę na kratce. Na koniec zostało oprószone bezą, może być także lukrowane.

składniki

  • 6 sporych baldachów czarnego bzu
  • 100 g masła
  • skórka otarta z cytryny
  • 60 ml mleka
  • 2 jajka
  • 70 g cukru Bioveri
  • 200 g mąki orkiszowej Juchowo Farm
  • 1 łyżeczka kamienia winnego Pięć Przemian z sodą (wymieszane w proporcji 2:1)
  • szczypta soli kłodawskiej
Author: horreum