Tag: domowa piekarnia
Jakoś tak przedziwnie było, że najgorszą lasagne jadłam na watykańskim wzgórzu, najpaskudniejsze spaghetti w okolicach Rzymu, o caponacie w Palermo i sycylijskiej bułce z plastrem placka z ciecierzycy nie wspomnę. Są i świetliste momenty: pizza z otwartymi różnobarwnymi muszlami jedzona na florenckim krawężniku, najbardziej orzechowe lody w Turynie, widok zmrożonego limoncello.
Krakersy z mąki orkiszowej bio w dyskoncie niespożywczym, fiasko receptur z sieci na „najlepsze krakersy”. Finał, który można podsumować prosto – „no i co z tego, że ze Szwecji?”.
Miesiące wiosenno-letnie każdemu kojarzą się chyba z wypoczynkiem poza domem. Moje miłe wakacyjne i jednocześnie gastronomiczne skojarzenia budzą pomidory, oliwki i do tego obowiązkowo…
Nowy rok, nowe ceny. Wracamy na moment do opłacalności wypiekania chleba w domu. Czy to nadal ma sens?
Placek? Zdecydowanie nie! Z różnych względów. Crostata? O tak!
Apetyt, zwłaszcza dziecięcy, rośnie w miarę jedzenia, a wprost proporcjonalnie do niego opłaty za prąd. I tak dotarliśmy do punktu gdzie zamiast jednej chałki trzeba było upiec dwie, przy tej samej ilości prądu. Jak to zrobić najbardziej ekonomicznie i ekologicznie?
Wypiek na punkcie którego oszalały siostrzane dzieciaki i regularnie domagają się pieczenia i konsumpcji. Są w stanie spożyć go chyba z wszelkimi możliwym dodatkami, a pomysłowości im nie brakuje.
Kolejny wpis o oszczędzaniu bez zaniechania. Jak już zostało napisane – nie zamierzam rezygnować z pieczenia chleba w domu. Aby nie wystraszyć się zapowiadanych podwyżek cen energii elektrycznej, podjęłam noworoczne 😉 zobowiązanie i wykorzystuję piekarnik za każdym razem w 100%.
Ciasto jogurtowe pieczone wraz z dwoma bochenkami chleba. Łatwe logistycznie połączenie. Nie rośnie jak drożdżowe. Można je zrobić kiedy rozgrzewa się piekarnik.
A w epilogu jeszcze kilka słów o pieniądzach. Wstępne podsumowanie dywagacji na temat sensu funkcjonowania piekarni w domu. Czy warto się w to zaangażować i znaleźć czas w nawale codziennych obowiązków, każdy decyduje sam.
Druga odsłona kalkulacji pieczenia chleba w domu. Tym razem dwa bochenki o łącznej wadze ok. 1200 g, baza do wzbogacania wybranymi pestkami lub płatkami
Zapowiedzi cen prądu wprawiają w osłupienie. Nie zrezygnuję z pieczenia chleba ze względu na koszty energii. Mogę kupić w okolicy tylko wyroby pieczywopodobne. Tym bardziej więc, świadoma trwających i przyszłych podwyżek cen wszystkich sprzedawanych produktów, które wynikną nie tylko z drożejącego prądu, rozmyślam nad optymalizacją kosztów. Jedyni winowajcy (chciałam napisać odpowiedzialni, ale właśnie takimi nie są), którzy doprowadzili do zawyżonych cen energii pozyskiwanej z węgla, są poza naszym zasięgiem.
Przed długimi weekendami i świętami u drzwi piekarń ustawiają się długie kolejki. Pieczenie chleba w domu rozwiązuje ten problem. Jednak jeśli się na to decydujemy, trzeba przyjąć, że odwrotu już raczej nie będzie. Cały proces trwa na pewno dłużej niż stanie w kolejce przed piekarnią. Ale smak… On wynagrodzi nam wszystkie niedogodności.
Co najmniej połowa z nas piecze w domu chleb lub inne pieczywo. Wymieniamy się zarówno zakwasem jak i przepisami. Receptury warte polecenia znajdą na pewno swoje miejsce w witrynie. Tych pilnie strzeżonych nie ma co tu szukać.
Na śniadanie albo piknik, to pieczywo sprawdzi się w każdych letnich warunkach. Nazywa się piadina, a przepis zaczerpnięty od Autorki Filozofii Smaku. Placek…
Klasyka wiosennego porannego posiłku – śniadanie misiów, bo one wiedzą co dobre. Jeśli ktoś nie wierzy, niechaj wróci do lektury Puchatka….
