Tag: less waste
Moim zdaniem. Zupa z białych szparagów może do nich zrazić skutecznie ze względu na zapach zbliżony do przypalonego mleka. Niestety dane mi było też skosztować „zupy” na bazie z rozprowadzonego w bulionie… topionego serka typu ementaler. Kucharzy przyrządzających takie potrawy powinno się postawić przed plutonem egzekucyjnym bez prawa łaski.
Dostaliśmy prezent pod choinkę. Stowarzyszenie, a właściwie grupa zakupowa znalazła się na mapie zero waste. Osoby zainteresowane wspólnymi zakupami certyfikowanych…
Zróbcie zimowy przegląd w szafach i spakujcie rzeczy, które nadają się do oddania. Weźmy wspólnie udział w akcji Ubrania Do Oddania.
Wspomnienie słońca, pełnia lata. Rozcierane w dłoni kłosy. Idylliczne obrazki stogów siana, olbrzymich walców lub prostopadłościanów słomy na ściernisku. Czas zbiorów. I ciemna strona tego momentu – desykacja. Dla nieświadomych tego zabiegu – aby rzepak albo zboże wyschły, stosuje się środki chemiczne np. glifosat.
W erwuesie chodzi o to, by się nie marnowało. Nie może być jak na załączonym obrazku, choć to i tak postęp… Kiedyś wszystko wrzucano do kosza. Teraz okoliczne sklepiki wystawiają na zewnątrz produkty nie pierwszej świeżości. Jednak rzadko kto chce być widziany przez sąsiadów, kiedy przygarnia produkty przeznaczone do wyrzucenia. Freeganizm, to nadal dla większości pojęcie puste.
Dzień opakowań obchodzimy publikując dwa rozwiązania eco freaka. Jedno, jak zwykle, nawołujące do ascezy. Drugie, już kolejny raz, zachęcające do zakupów produktów określonej marki.
A w epilogu jeszcze kilka słów o pieniądzach. Wstępne podsumowanie dywagacji na temat sensu funkcjonowania piekarni w domu. Czy warto się w to zaangażować i znaleźć czas w nawale codziennych obowiązków, każdy decyduje sam.
Druga odsłona kalkulacji pieczenia chleba w domu. Tym razem dwa bochenki o łącznej wadze ok. 1200 g, baza do wzbogacania wybranymi pestkami lub płatkami
Zapowiedzi cen prądu wprawiają w osłupienie. Nie zrezygnuję z pieczenia chleba ze względu na koszty energii. Mogę kupić w okolicy tylko wyroby pieczywopodobne. Tym bardziej więc, świadoma trwających i przyszłych podwyżek cen wszystkich sprzedawanych produktów, które wynikną nie tylko z drożejącego prądu, rozmyślam nad optymalizacją kosztów. Jedyni winowajcy (chciałam napisać odpowiedzialni, ale właśnie takimi nie są), którzy doprowadzili do zawyżonych cen energii pozyskiwanej z węgla, są poza naszym zasięgiem.
Kompostuję, choć tego nie ujawniam. Dlaczego? W konsekwencji utraciłabym pojemnik na te odpady.
Długo już trwają prace nad systemem kaucyjnym. Tymczasem do kontenera na szkło trafia wielokolorowa stłuczka. Przetwarzanie jej to chyba jedyny sposób w jaki nabijamy krajowy wskaźnik recyklingu. Gdzie tu sens i logika? Opakowanie szklane musi być najpierw stłuczone, żeby znów stać się butelką czy słoikiem?
W naszym domu żółty worek dzięki systemowi kaucyjnemu nie stanie się lżejszy ani o gram. System nakierowany jest tylko na wzrost recyklingu opakowań po napojach.
Wracamy do pytania – dlaczego tyle płacimy za śmieci? Odpowiedź jest bardzo prosta – nie mamy na nie pomysłu, nie mamy odpowiedniej liczby sortowni, przetwórni i innych. Przykłady naszej niegospodarności możemy mnożyć.
Odnoszę wrażenie, że obecnie śmieci zarządzają nami, nie na odwrót. Częstotliwość odbioru różnych frakcji odpadów zwiększa się znacznie w sezonie letnim, dochodzą terminy mycia pojemników. W efekcie w widoku miesiąca w kalendarzu przeważa kolor nadany Wydarzeniom Śmieciowym. Bez kalendarza czy używania apki, pozostaje śledzenie ruchu pojemników u sąsiadów.
Do zasad less waste udaje nam się dostosowywać mimochodem. Zdecydowanie wybieramy „nie marnuj” zamiast „kompostuj”. Oczywiście część warzyw…
